Wczasy

wczasy, wakacje, urlop

U granicy sztuki ludowej i historycznej

27 luty 2013r.

U GRANIC SZTUKI LUDOWEJ I HISTORYCZNEJ Gdy uwzględnimy niespokojny przebieg dziejów politycznych tego regionu, jego poddawanie się na przemian wpływom ziemi gdańskiej i szczecińskiej, niekorzystne dla gospodarki morskiej wybrzeże, mało urodzajną glebę, obfitość lasów w połaci południowej, liczne błota nadrzeczne (dolny bieg Łeby) oraz zagęszczenie wód jeziornych (szczególnie w Bytowskiem, gdzie naliczyć ich można ponad 100) — nic dziwnego, że bilans artystyczny, jeśli idzie o dawność i jakość, wypada na ogół niekorzystnie. Region reprezentuje typowy kraj przejściowy, w którym przebieg działań ważnych i błahych jest silniejszy od tego, co i jak zostaje utrwalone ręką ludzką. A jednak znajdziemy tam wśród zabytków artystycznych szereg "białych kruków". Cztery rzeki zdążające krzywiznami ku morzu: Łeba, Łupawa, Słupia i Wieprza wyznaczają zwłaszcza w swych biegach dolnych kierunki najstarszego osadnictwa. Wszędzie tam, gdzie były grodziska wczesno-historyczne, zapewne z podgrodziami, utrwaliły się osady miejskie, jak Sławno, Polanów, Darłowo, Bytów, Słupsk. Ponadto wyliczyć można 35 stanowisk grodziskowych, przeważnie w północnej części regionu, przechodzących zwartą grupą ku wschodowi. Mapa grup kulturowych wczesnego średniowiecza wykazuje w tym miejscu jedność grupy gdańsko-kaszubskiej, sięgającej aż do rzeki Wieprzy. Tę jedność przełamują u schyłku wczesnego średniowiecza (po 1200 r.) i w XIV w. następujące czynniki: fala kolonizacyjna niemiecka idąca zwolna od zachodu, parcie polityczne Zakonu Krzyżackiego po zajęciu Pomorza Gdańskiego od wschodu, wreszcie coraz silniejsze koncentrowanie się w ciągu wieków ludności miejscowej, kaszubsko-pomorskiej, na samym pograniczu dwóch dzielnic, gdzie ujawniają się dla dzisiejszego obserwatora rezerwaty kulturalne o pierwotnym, przedkolonizacyjnym zabarwieniu. Nie zawsze tylko religia ludności utrwala tam odrębności kulturalne, narodowość zaś ludności, w ostatnich wiekach często już Podoltatre chaty zrębowej Gostomskiego w Studzienicach pow. by-towski. niemiecka, nie zawsze chce i potrafi zatrzeć pierwotne sposoby odczuwania i kaszubskie zwyczaje. Dlatego przyglądając się zjawiskom materialnej kultury ludowej, zachowanym około figury geometrycznej, którą wykreślają na mapie punkty geograficzne: Kościerzyna—Bytów— Lębork—Kartuzy, spotykamy tam procesy wspólne i jednoznaczne. Sięgają one nawet poza linię zachodnią ku Miastku i Słupskowi. To stwierdzenie ma w naszym temacie znaczenie zasadnicze, tłumaczy bowiem szereg analogicznych zbieżności w zakresie wyższej kultury artystycznej omówionego odcinka, przy czym zagadnienie stawiać należy nie tylko w przestrzeni, ale i historycznie. Ścieranie się i trwanie tak różnych elementów narzuca swoistą wymowę formy. Przeciwieństwa klasowe w kaszubskiej połaci regionu nigdy nie miały tej siły, co na dalszych terenach zachodnich; mieszkaniec miast żył tu do okresu uprzemysłowienia niemal na stopie życiowej chłopa kaszubskiego, miasta miały charakter półrolniczy. Wielkich posiadłości ziemskich było mało, szlachta zagrodowa zaś, tak liczna w By-towskiem i Lęborskiem, wiodła żywot nieledwie chłopa. Wystarczy spojrzeć na rejestry ludnościowe, zestawione w urzędowym inwentarzu zabytków pow. bytowskiego z lat 1559—1780 (wyd. Szczecin 1938), aby przekonać się o składzie socjalnym wsi i miast tej części Kaszub zachodnich oraz o procesie germanizacyjnym, widocznym w zwolna postępującym zniekształcaniu nazwisk. Zagrody gospodarcze, sposób drewnianego ich budownictwa, używającego konstrukcji "na łątkę" lub "na zrąb" pod strzechą słomianą, wspólne są chłopu i szlachcicowi zagrodowemu (np, Łąckiego w Przewozie, Brezy lub Pałubickiego w Osławię Dąbrowie, Stypa-Rekowskiego w Płótówce, Tempskiego w Kłącznie, Modrzewskiego w Piasznie, Gostomskiego w Studzienicach, Żmudy w Czarnej Dąbrowie — i chłopskie gospodarstwo Bambinka w Rabacinie lub dom robotnika rolnego w Borzytuchomiu). Kiedy w r. 1898 w trzęsawiskach Łeby koło Charbrowa odkryli rybacy kaszubscy wczesnohistoryczną łódź (obecnie w muzeum szczecińskim), wymowa uczuciowa i rozumowa znaleziska nie miała dla znalazców posmaku sensacji. Łączyli bowiem bezpośrednio swój byt i zawód z zawodem własnych, dalekich przodków. Inna zapewne była reakcja ostatnich mieszkańców Wolina na odkrycie wczesnohistorycznej osady w mieście... Kościółki drewniane w Tuchomiu (1704, spalony 1899), Sominach (1765) lub w Studzienicach (1765, spalony 1937) na planie prostokąta z takimż chórem lub trójbocznym zamknięciem od wschodu wyrażają swym założeniem najstarsze na terenie pomorskim koncepcje przestrzenne kościółków wiejskich romańskich lub gotyckich, wolno też przyjąć — za Dobrowolskim — swojską genezą powstania tego typu, wytłumaczalnego powszechnością jego występowania i trwania na terenie całej Rzeczypospolitej. Kształt drewnianej szalowanej wieży, jak w spalonym kościele w Tuchomiu, na bazie kwadratowej zwężonej ku górze, krytej gontowym daszkiem kwadratowym o ostrej iglicy, znajdowany też na wschodnich Kaszubach oraz w Wielkopolsce i Małopolsce, przenosi się do środkowej i zachodniej części Pomorza Szczecińskiego, gdzie staje się niemal notorycznym zjawiskiem przy kościółkach wiejskich ciosowych, ceglanych lub szachulcowych. Zdolność przyjęcia tego kształtu na terenach z dawna zniemczonych nie może nie pozostawać w związku z wspólno-plemiennym niegdyś jednakowym odczuwaniem. Tradycje miast tego regionu sięgają niekiedy XI stulecia. Z okresu do połowy XII w., tj. do okresu wprowadzenia monumentalnej architektury, nie zachowały się żadne zabytki. Tradycja dobrej ciesiołki w miastach u ujścia Odry, tak dosadnie opisywanej przez kronikarzy XII w. z powodu misji biskupa Ottona, była niezawodnie powszechna. Do zmiany techniki trwałego budownictwa musieli dojrzeć ludzie, a akty fundowania klasztorów stanowiły niezawodny bodziec dla miast i wsi, choć ostatnie długo jeszcze trwają przy technice drewnianej. Ma to oczywiście także swe gospodarcze uzasadnienie. Fundacje klasztorne pojawiają się Kościół drewniany w Sominach pow. bytowski. Wnętrze kościoła w Bukowie Morskim. w tym regionie względnie późno, co pozostaje w niewątpliwym związku z niepokojami politycznymi w kraju. Zbyt często zmieniają się suwe-reni, a dla dokonania większych nadań trzeba pokoju i pewności trwania władzy. Do zakonów o wielkiej sile promieniowania kulturalnego należeli cystersi. Sprowadzenie ich równało się w pojęciu współczesnych dobrej organizacji terenu, podniesieniu kultury rolnej, co musiało mieć dla władcy kraju znaczenie zasadnicze. Fundacji dokonuje ok. 1250 r. ks. Świętopełk II gdański nadając zakonowi tereny nadmorskie w Bukowie Morskim w pobliżu Darłowa. Pozytywne doświadczenia z klasztorem oliwskim, poza tym osobista potrzeba ekspiacyjna skłoniły księcia do tego kroku. Współdziała z nim Barnim I szczeciński. Bukowo staje się filią klasztoru darguńskiego w Meklemburgii, z której księciem słowiańskim Janem Świętopełk pozostawał w związku powinowactwa. Dużo nadań udzielił klasztorowi bukowskiemu m. i. ks. Wisław rugijski, odkąd stał się panem Darłowa (od 1270), a majątki i inne posiadłości klasztoru w liczbie ok. 50 sięgały aż do pow. szczecińskiego "przy granicy polskiej". Budowę klasztoru prowadzono w 70-tych latach XIII w., przy czym zachowała się wiadomość o fundacji ołtarza Marii Magdaleny w r. 1286 przez rodzinę Bartuszewiców z Białogórzyna. Z zabudowań klasztornych od dawna nie ma śladów, natomiast w dobrym stanie zachował się kościół poklasztorny, w bezpośrednim sąsiedztwie Zalewu Bukowskiego. Halowa budowla ceglana czteroprzęsłowa, o wyjątkowo szlachetnych proporcjach, z oddzielnie przystawionym, szerokim prezbiterium wielo-bocznym (5 : 8), w całości zbudowana ok. połowy XIV w., przedstawia w regionie naszym typ rzadki, gdyż wszystkie prawie kościoły farne wznoszono tu w układzie bazylikowym. Rzadkie jest również zastosowanie wtedy w świątyni cysterskiej wieży masywnej od zachodu. Kościół jest mały, przez co przestrzeń halowa nie uzyskuje należytych efektów, tłumionych jeszcze przez nisko osadzone sklepienia gwiaździste w nawie środkowej. Niemniej budowla oddziałała na konstrukcję gotyckich kościołów wiejskich w okręgu sławieńskim, jak w Dąbrowie, Cisowie, Starym Krakowie, Starym Jarosławie i Rzyszczewie; w Sławsku powtarza architekt mały halowy układ bukowski. We wnętrzu pocysterskiego kościoła zachował się ołtarz późnogotycki o proweniencji gdańskiej, darowany przez ostatniego opata Henryka Kresza (1510—35). Inne fundacje klasztorne noszą charakter miejski, stąd ich rola artystyczna pozostaje w związku z rozwojem sztuki w miastach. Przyjrzyjmy się zatem po kolei miastom, podkreślając w nich najistotniejsze zjawiska. W odległości 3 km od dzisiejszego miasta Sławna leży wieś Sławsko (= Stare Sławno), opodal której tuż nad rzeką Wieprzą znajdowało się prastare grodzisko, wymienione w dokumentach po raz pierwszy w roku 1186. Stąd potomkowie Racibora pomorskiego (| 1155) nazywali się panami Ziemi Sławieńskiej. Do zamku tego wezwał Świętopełk II gdański pierwszych rycerzy zakonu joannickiego ok. 1240 r.; tutaj też urządzili sobie komandorię do czasu przeniesienia się do miasta Sławna, założonego w r. 1317. Poza wzgórzem zamkowym, zwanym "Worbel" (Wąbel = Wawel?), nie ma dziś znaku po dawnych budowlach. O halowym kościele w Sławsku i jego architektonicznym związku z Bukowem cystersów była wyżej mowa.

ocena 4/5 (na podstawie 21 ocen)

Czas na wczasy z rodziną.
wczasy, Pomorze, sztuki ludowe, pomorze, Łeba